Wydarzenia
Pieniny - dzień 8
Po wrażeniach ostatnich dni postanowiliśmy nieco odpocząć, mając na uwadze plany wspinania się na kolejne szczyty w dniach następnych. Dzień upłynął nam po trosze na lenistwie, po trosze na zajęciach sportowych, po trosze na sprzątaniu. Dużo rozmawialiśmy na temat tego, co wydarzyło się do tej pory w trakcie obozu. Rozmawialiśmy także na trudne tematy w trakcie kolejnego wykładu. Dopiero wieczorem postanowiliśmy się udać na krótki spacer. Sromowce Wyżne, miejscowość, w której przebywaliśmy, leży zaraz nad tamą postawioną na Dunajcu. I właśnie na tą tamę postanowiliśmy się udać. Nie mieliśmy pojęcia, że widok, który rozpościerał się z tamy wywrze na nas tak ogromne wrażenie. Towarzyszyło nam ogólne wzruszenie, polało się kilka łez, lecz były to łzy szczęścia z faktu, iż jesteśmy tu wszyscy razem. Czasem ktoś wspomniał, iż jest mu źle, bowiem nasz obóz dobiegał końca. Więcej… Dodaj komentarz
|
Pieniny - dzień 7
Przed nami kolejny oczekiwany dzień. Pełni wrażeń po ostatnich wydarzeniach i spragnieni następnych, po śniadaniu udaliśmy się na Słowację, do Czerwonego Klasztoru. Droga nie była krótka, lecz postanowiliśmy przebyć ją pieszo. Dzięki towarzyszom i wspólnym rozmowom minęła ona szybciej, niż się tego spodziewaliśmy. W międzyczasie jednak zrobiliśmy sobie postój nad Dunajcem, po stronie Słowackiej. Pamiątką po pobycie jest wiele zdjęć, których część umieszczamy.
Pieniny - dzień 6
Jeden z najważniejszych dni naszego obozu. Rozpoczął się dość zwyczajnie, ale to, co nastąpiło potem, utwierdziło nas w przekonaniu, iż Pieniny to jeden z najpiękniejszych zakątków Polski. Tego dnia spłynęliśmy tratwami flisackimi przełomem Dunajca. O godzinie 10 stawiliśmy się na przystani flisackiej w Katach, gdzie podzieleni na dwie grupy, rozpoczęliśmy spływ. Przepływaliśmy miedzy innymi u stóp Trzech Koron, które z tej pozycji wyglądały jeszcze bardziej majestatycznie, przez Janosikowy Skok, czyli miejsce, które, jak głosi legenda, przeskoczył Janosik w najszerszym fragmencie Dunajca. Po ponad dwóch godzinach podróży dopłynęliśmy do przystani w Szczawnicy, gdzie rozeszliśmy się po mieście, szukając pamiątek i oscypków. Szczawnica jawiła nam się jako urocze małe miasteczko, w którym tradycja miesza się z nowoczesnością. Po spędzeniu dłuższego czasu na poznawaniu okolicy, postanowiliśmy wyciągiem krzesełkowym wjechać na Palenicę. Z góry rozpościerał się zapierający dech w piersiach widok, na całe miasto wraz z okolicznymi szczytami. Po powrocie do ośrodka, długo jeszcze trwały rozmowy na temat tego, co przeżyliśmy tego dnia. Niezapomniane chwile Pieniny - dzień 5
Jeden z najważniejszych i najwspanialszych dni naszego obozu. Z samego rana udaliśmy się do Sromowiec Niżnych, miejscowości która leży u stóp najpopularniejszego szczytu Pienin, czyli Trzech Koron. Na miejscu umówieni byliśmy z Panem Wojtkiem, przewodnikiem górskim, który miał nas poprowadzić na szczyt. Pan Wojtek okazał się być przemiłym człowiekiem, gawędziarzem, osobą wielu talentów (grał na skrzypcach przypadkowo spotkanego młodego górala, a także wykonał kilka pięknych utworów na liściu!). Droga na szczyt prowadziła niebieskim szlakiem, przez Wąwóz Sobczański, przełęcz Chwała Bogu aż do samej góry. Warto było spędzić ponad dwie godziny wspinając się na Trzy Korony, by zobaczyć rozpościerający się ze szczytu, zapierający dech w piersiach widok na okoliczne miejscowości, na czerwony Klasztor po stronie słowackiej (kolejny cel naszej podróży) wynagrodził zmęczenie. Trzy Korony opuściliśmy szlakiem zielonym, słuchając zabawnych anegdot i kawałów naszego przewodnika. Po całym dniu spędzonym w górach nie pozostało nic innego jak odpoczynek. Pieniny - dzień 4
Kolejny dzień przygód. Zaraz po porannym rytuale, czyli po śniadaniu pojechaliśmy do Jaworek, miejscowości położonej niedaleko Szczawnicy. Pierwszym punktem programu była jazda konna. Mieliśmy okazję, pod okiem osób zajmujących się stadniną, pojeździć konno, oswoić się z tymi cudownymi zwierzętami. Wiele osób spełniło swoje marzenie, bo któż jako małe dziecko nie chciał zostać kowbojem albo amazonką? W Jaworkach mieliśmy również zobaczyć również wyjątkowe miejsce jakim jest muzyczna Owczarnia. Niestety, ponieważ przygotowywano się do wieczornego koncertu fortepianowego, nie mogliśmy wejść do środka. Wobec powyższego zdecydowaliśmy się na wycieczkę do Białej Wody, i był to tak zwany strzał w 10! To urocze miejsce dostarczyło nam wielu wrażeń, wspaniała przyroda i zimny górski potok przyjęły nas ciepło. Do ośrodka wracaliśmy w znakomitych humorach ze wspaniale spędzonego dnia, a to nie miał być koniec! Po późnym obiedzie, miał przyjść czas na kolejne warsztaty przeprowadzane niemalże codziennie. Tym razem kilka z uczestniczek naszego obozu zaproponowało, iż poprowadziłoby chętnie popołudniowy blok zabaw integracyjnych. Kolejny strzał w 10! Tego nie da się opisać słowami, co działo się na boisku tego dnia ! …i kolejny dzień za nami. |

Wydarzenia






